Wszystko zaczęło się w Japonii, 30 lat temu. Astronom amator i łowca komet, Yūji Hyakutake, podczas jednej z nocnych obserwacji dostrzegł przez lornetę delikatną mgiełkę, której nie powinno być wśród gwiazd. Właśnie w tym momencie rozpoczęła się historia, którą wspominamy do dziś. Historia komety, która nie tylko zachwyciła obserwatorów na całym świecie, ale również zmieniła nasze spojrzenie na te niezwykłe obiekty.
Kometa C/1996 B2 (Hyakutake) okazała się jednym z najważniejszych obiektów w historii badań kometarnych XX wieku. Jej wyjątkowo bliski przelot obok Ziemi w marcu 1996 roku umożliwił obserwacje, które znacząco poszerzyły wiedzę astronomów o budowie, składzie chemicznym i aktywności komet.
W historii astronomii wielokrotnie czytaliśmy o wielkich kometach, których warkocze rozciągały się przez ogromne obszary nieba. Ale co to właściwie oznacza? Jak wygląda kometa, której warkocz zajmuje niemal połowę nieboskłonu?
O tym mogliśmy przekonać się właśnie w 1996 roku. Warkocz komety Hyakutake osiągał imponujące rozmiary, a w niektórych relacjach obserwatorzy opisywali jego długość jako sięgającą niemal 100 stopni. Bez wątpienia była to jedna z najpiękniejszych i najbardziej spektakularnych komet tamtej dekady. Jednak Hyakutake zapisała się w historii astronomii nie tylko dzięki swojemu wyglądowi. Stała się obiektem przełomowych odkryć — od pierwszej detekcji promieniowania rentgenowskiego komety, przez identyfikację etanu, aż po obserwacje wskazujące na możliwą fragmentację jej jądra. Jej pojawienie się pokazało, jak wiele tajemnic kryją te niewielkie, lodowe ciała i jak wiele możemy się dzięki nim dowiedzieć o początkach Układu Słonecznego.
Człowiek, który odkrył Hyakutake
Co ciekawe, kometę odkrył astronom amator, posługując się dużą lornetą astronomiczną Fujinon 25×150. Była to już druga kometa odkryta przez Yūjiego Hyakutake. Pierwszą, C/1995 Y1, dostrzegł 25 grudnia 1995 roku, zaledwie pięć tygodni wcześniej. Od około sześciu miesięcy regularnie prowadził intensywne poszukiwania nowych komet. W kwietniu 1996 roku japoński miesięcznik astronomiczny Gekkan Tenmon (月刊天文) opublikował wywiad, w którym Hyakutake szczegółowo opowiedział o tamtej niezwykłej nocy.
Oto fragment jego wspomnień:
„Od czasu odkrycia mojej pierwszej komety miesiąc wcześniej pogoda była bardzo niesprzyjająca. 30 stycznia 1996 roku postanowiłem jednak spróbować ponownie. Około czwartej nad ranem niebo zaczęło się przejaśniać. Najpierw obserwowałem swoją wcześniejszą kometę C/1995 Y1. Dwadzieścia minut później niespodziewanie dostrzegłem kolejny obiekt przypominający kometę. Nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Pomyślałem: «To musi być sen».
Odłożyłem na chwilę lornetę, żeby się uspokoić, a następnie naszkicowałem położenie obiektu względem gwiazd. Miał jasność około 11 magnitudo i średnicę kątową 2,5 minuty łuku.
Była 4:50 rano, kiedy po zaznaczeniu jego pozycji spojrzałem na zegarek. Musiałem potwierdzić, czy obiekt się porusza. O 5:40 rozpoczął się poranny zmierzch. Ponownie skierowałem na niego lornetę, ale nie udało mi się potwierdzić ruchu. Przypuszczałem, że możliwa kometa może zmierzać niemal bezpośrednio w kierunku Ziemi. Wróciłem do domu i sprawdziłem doniesienia o wcześniej odkrytych kometach. Nie znalazłem jednak żadnego obiektu odpowiadającego temu, co zaobserwowałem. Zacząłem więc przygotowywać raport”. Hyakutake wysłał zawiadomienie do Narodowego Obserwatorium Astronomicznego w Japonii oraz do specjalisty zajmującego się orbitami komet, Syuichiego Nakano.
Następnego dnia, około trzeciej nad ranem, otrzymał faks z potwierdzeniem. To rzeczywiście była nowa kometa. Kilka tygodni później, podczas wizyty w Chicago, Hyakutake opowiedział również o niespodziewanej sławie, która spadła na niego po odkryciu:
„Moja żona nie może korzystać z telefonu, bo ciągle dzwoni. Czuję się trochę zakłopotany całym tym zainteresowaniem. Przecież to kometa zasługuje na uznanie, nie ja”.